Część historyczna (1) – Pierwsze wpisy i odpowiedzi do naszych użytkowników.

8-O
To jest część naszej historii. Pierwsze były Tłumaczenia internetowe. Cieszyliśmy się jak dzieci z tych pierwszych komentarzy.

12 lutego 2010r.

Drodzy „Anonimowi Komentatorzy” jak widzicie nie boimy się zamieszczać waszych uwag. Zauważalne opóźnienie spowodowane jest jedynie netykietą, która nie pozwala nam publikować wulgaryzmów, treści nawołujących do przemocy, nietolerancji czy łamania prawa. Do tej pory nie musieliśmy stosować cenzury i mamy nadzieje, ze do tego nie dojdzie.

Drodzy „Anonimowi Komentatorzy” nie bójcie się. Nie jesteśmy waszą konkurencją. My idziemy swoją własną drogą. Jesteśmy propagatorami idei przyjaznego internetu. Być może jesteśmy cofnięci bo nie używamy flaszów, wyskakujących reklam zasłaniających pół ekranu, nie zmuszamy nikogo by się musiał logować, zapisywać na listy promocyjne i tak dalej. Nie jesteśmy wolni od błędów ale w tym jest nasz urok osobisty. Chcemy być poprawiani, korygowani i przywoływani do porządku. Nie jesteśmy wyrocznią. Nie jesteśmy „Alfą i Omegą”. Nie jesteśmy żadnym nowym Biurem Tłumaczy.

Drodzy „Anonimowi Komentatorzy” prosimy nie obrażać i nie prowokować załogi TerazMedia. Nasza ekipa robi na prawdę dobrą robotę i już w niedługim czasie będziecie mogli obserwować dalszy postęp na naszej drodze do bardziej przyjaznego internetu. Z przykrością zauważamy że jedną z naszych wad narodowych jest przyjemność w poniżaniu wartości innych. Nie rozumiemy dlaczego zamiast chromemu pokazać lepszą, mniej wyboistą drogę o wiele przyjemniej jest podstawić mu nogę i śmiać się do rozpuku gdy się przewróci w błoto. Może ten Ktoś jest cofnięty bo nie widzi, ze idziemy w dobrym kierunku.

Internet to miejsce wymiany poglądów i miejsce bezwzględnej walki komercyjnej. Myślimy, że w tym drugim przypadku nikomu nie stajemy na drodze.


2 lutego 2010r.

Pani „dano” aka „ręce opadają”

Nam też ręce opadają. Na bazie tego całego bałaganu internetowego staramy się dorzucić swój malutki kamyczek. No i cieszymy się, że w końcu ten kamyczek wpadł pod pani nogi bo już byliśmy przestraszeni, że wszyscy nas ignorują. Rzecz tylko w tym czy chce pani nam pomóc czy nas zniszczyć? Potrzebujemy pomocy zawodowca, jak ryba wody, bo jak do tej pory nie mamy żadnego prawdziwego tłumacza w naszym składzie. Prosimy o przeczytanie naszego artykułu wprowadzającego, to pani zrozumie > IQ.LINK.  Zapraszamy do współpracy. Pomogła by pani skorygować nasze najgorsze błędy lub napisać swój własny artykuł. Jeżeli zaś pani się obawia, że informacje podawane przez nas są tendencyjnie i przedstawiają działalność Danej Agencji Tłumaczeniowej w niekorzystnym świetle to zapewniamy solennie że nie działamy na niczyje zlecenie. Żadne „ONI” za nami nie stoją i nam nie pokazują co mamy robić. To co robimy, to robimy na własną i wyłączną odpowiedzialność. Jesteśmy z natury przekorni i chcemy metodą sterowanej prowokacji dojść do perfekcji. Chamstwa na internecie nie popieramy, nie propagujemy ale lubimy rzeczowo podyskutować.

31 stycznia 2009r.

 

Dzięki serdeczne. No właśnie o ten kontakt nam chodzi. Wy tłumacze borykacie się z losem, z nierzetelnymi zleceniodawcami, ślęczycie przy komputerach, użalacie się nad dumpingowymi cenami na nudnych forach branżowych – a tu możecie się wypowiedzieć na luzie by trafić do ludzi którzy by chcieli by poczytać trochę krótkiej beletrystyki na temat. Czuję przez skórę, że jest pani dla nas dobrym materiałem redaktorskim. A wzorem dla nas nigdy nie będzie Globtra tylko blogi „Wąsatego Tłumacza” > IQ.LINK , „Pamiętnik Tłumacza” > IQ.LINK, czy przyjazny „Serwis Tłumacza” > IQ.LINK.

z poszanowaniem zespół tłumaczenia internetowe.

Prosimy o kontakt mailowy.


30 stycznia 2009r.

Pani „Elżbieto”

 

Prosimy o kontak mailowy.

z poszanowaniem zespół tłumaczenia internetowe


30 stycznia 2009r.

Panie „Jakubowski”

 

Bardzo Pana przepraszamy, że z powodu nieustającej pracy reorganizacyjnej jedna z funkcji wortalu umknęła naszej uwadze. Już niedługo pojawimy się na nowej platformie i być może Pana to usatysfakcjonuje. Z drugiej strony możemy pochwalić się, że w grudniu minęło 100 dni od chwili wejścia na antenę internetową i cały czas pracujemy nad naszą reputacją. Prosimy przeczytać artykuł na ten temat na stronie głównej.

z poszanowaniem zespół tłumaczenia internetowe


21 września 2009r.

Panie „Krzysztof”

Jesteśmy „spamperowani”, – pierwsze pochlebstwa. Ale wiadomo „Nasz Człowiek”. Z myślą o sprowadzających samochody stworzyliśmy specjalną stronę

Teraz czekamy na uwagi krytyczne. W dalszym ciągu cieszymy się że ktokolwiek może nam zostawić jakiekolwiek uwagi i że one do nas docierają

z poszanowaniem zespół tłumaczenia internetowe 


21 września 2009r.

Panie „Tomasz”

W odpowiedzi na pana zapytania. Odpowiadamy że  jak mówi polskie przysłowie „szewc bez butów chodzi”  więc Vortal tłumaczeniowy chodzi bez tłumacza. Organizując ten cały bałagan, ciągle żyjemy nadzieją że jakiś tłumacz się do nas zgłosi i cośkolwiek nam przetłumaczy. Jeśli chodzi o interfejs „FORUM”to jest formula tymczasowa. Jaka jest taka jest. Na razie cieszymy się że ktokolwiek może nam zostawić jakiekolwiek uwagi i że one do nas docierają.

iBoobs to lipa, taka mała prowokacja, o tabelkach to wiemy tylko nie umiemy  znależć na to czasu. Jak mówi polskie przysłowie „na naszej budowie taki za….., że nie ma czasu taczki załadować”

z poszanowaniem zespół tłumaczenia internetowe

 



2 września 2009r.

 Panie „Zakochany”

W odpowiedzi na pana zapytanie. Odpowiadamy że nie wytłumaczymy panu różnicy między „Słoniem” a „Słońcem” . Możemy tylko skromnie zwrócić uwagę, że po angielsku słoń to Elephant a słońce to Sun więc nie są one aż tak bardzo podobne.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

Iqarius Creation Group
Styczeń 2013

Piszą o nas , ,
Copyright 2009 - 2018 © ICG. Projekt IQ-arius. Portale dla każdego.
Linki, które pokazujemy na tej stronie służą do ilustracji przykładów podanych w danym artykule. Ich aktualność była sprawdzona przez edytora.